Streszczenie książki „Rowerowe kroniki wolności”
Jest to zapis krótkich wypraw rowerowych, najczęściej jednodniowych lub nawet kilkugodzinnych, których celem jest poznawanie najbliższej okolicy, głównie w Wielkopolsce. Kroniki są relacją z przebytych podróży w terenie, gdzie celem poznawczym jest: przyroda, las, zwierzęta tam występujące, ale także zabytki, ruiny i historie z nimi związane. Okazuje się, że rower daje wiele możliwości turystycznych, hartuje ciało, wzmacnia kondycję, wywołuje ciekawość świata, jest zaczynem do jego poznawania. To dzięki tym podróżom poznajemy ludzi, dowiadujemy się o ich historiach. Kroniki tych wypraw inspirują do poszukiwania wiedzy o odwiedzanych destynacjach, uczą i pobudzają wyobraźnię. Często poszukujemy w odległych krajach doznań i widoków, nie wiedząc o tym, że w niedalekiej odległości od swego zamieszkania mamy: „Dolinę Loary”, „Klify nadwarciańskie”, „Botanikę Bałkańską”, „Bindugę”, „Ukryty cmentarz”, czy „Pałac w Zakrzewie” i wiele innych, o których się dowiadujemy, a później bliżej poznajemy z literatury. Jedna podroż wywołuje kolejną, napędza nas do zdobywania informacji i wiedzy o miejscach, niby banalnych, tymczasem…tylko nieznanych, lokalnych. Zdobywamy informację o tych miejscach, których tak naprawdę nie znaliśmy i ignorowaliśmy jako niby nieciekawe. Dokonujemy odkryć, poznajemy i się uczymy.
Kolarstwo romantyczne, albo nawet przygodowe jest przyczynkiem do budowania zdrowia. Odkrywamy, że regularne poruszanie się jednośladem, nawet po pracy, choćby tylko okazjonalnie wywołuje u nas przemiany w organizmie. Nagle odkrywamy, że zdrowie jest w zasięgu naszych możliwości, wystarczy się zebrać, sięgnąć po kompana podroży – rower, któremu można nawet nadać przydomek, podkreślając jego wartość. Odkrycia te, jeszcze bardziej nas mobilizują do kolejnej marszruty; najlepiej przez ostępy i mało uczęszczane szlaki, a tym samym trwale utrzymujemy zdrowie i kondycję, których już nie chcemy stracić.
Każda z tych podróży wywołuje przemyślenia, inspiruje do filozofii, zadaje pytania, ale i poszukuje odpowiedzi. Każde odwiedzane miejsce ma swoją historie, o której nie wiedzieliśmy, że w naszej okolicy się wydarzały. Historia okazuje się ciekawą, fascynuje i pociąga do poznawania. To właśnie te wyprawy nas uczą, przywołują zasady, tworzą koleżaństwo, gdy w towarzystwie i wspólnym trudzie się odbywają. Dzięki wyprawom rowerowym poznaje się kompanów od roweru, nowych znajomych, którzy podobnie jak my wysiłku poszukują. Ich odmienne spojrzenie na świat i wydarzenia są dla nas ciekawe, nawet gdy przeciwstawne naszym. Nic tak nie jednoczy i nie tworzy koleżeństwa, jak wspólnota trudu, w pokonywaniu drogi.
Każda z tych podróży w siodełku rowerowym jest zawsze niewiadomą, otoczoną trochę tajemniczością, lekkim pobudzającym niepokojem: co zobaczymy, z kim się spotkamy, jakie krajobrazy nas zachwycą? Po to ten wysiłek. Kroniki są glorią dla przyrody polskich lasów, parków, jezior i rzek. To niezwykłe, że mamy tak wiele wspaniałych miejsc, gdzie natura jest nienaruszona lub we wspólnocie z gospodarką człowieka jest zachowana. Rowerem możemy prawie wszędzie wjechać, zbliżyć się maksymalnie do najpiękniejszych brzegów jezior, pomników drzew, parków narodowych, a nawet przetrzeć nowe szlaki dla poznania wnętrza lasu, z jego sercem Puszczy. Rower daje mobilność i niezależność. Już po przejechaniu kilku, kilkunastu kilometrów w terenie fizycznie do ciała to dociera; szczęście endorfinami wywołuje. Później transformuje do świadomości i jestestwa poczucie wolności, które najpierw uspokaja, odrzuca troski, by w głowie na długie dni pozostać, szarej codzienności i zniechęceniu się sprzeciwić. I tak do następnego razu, do nowej marszruty.


